Pierwszy raz byłem w klubie ze striptizem. Pomijam fakt, że w cenę alkoholu jest wpisana cena spektaklu, bo każdy alkohol kosztuje przynajmniej polowe drożej. Pomijam też fakt, że panie są niezwykle zdeterminowane żeby postawić im drinka, który niebagatela kosztuje jedyne 80 zł (z tego pewnie 40 zł dla klubu 30 dla pani i 10 na wątpliwe składniki do drinka). Jedyne, co mnie zachwyciło w tym miejscu oprócz kobiecego nagiego ciała, był taniec. Trzeba nie lada wyczynu żeby tak wyginać się na tej rurce. Coś niesamowitego, bo te dziewczyny mają niesamowitą krzepę. Wciągnąć się na rękach po rurce pod sufit, hm mmm no niewiele znam kobiet, które miały by siłę się podciągnąć, chociaż trochę. Wyjście do knajpy udane, drogie, ale udane. Potraktowałem to bardziej jak wizytę na spektaklu, ale było warto nawet dla samego doświadczenia.
skomentuj (1)